«powrót

swaty

Dawny wiejski obyczaj odpowiadający dzisiejszym oświadczynom.

Po wstępnym rozpoznaniu stanu majątkowego obu stron oraz zamiarów rodzin i młodych przez swata, ojciec, przyszły małżonek i swat udawali się do domu dziewczyny. Odbywało się to najczęściej w sobotę, późnym wieczorem.

Nie od razu zdradzano cel wizyty - pytano o zdrowie, plony itp., a gospodarz nie mógł się zdradzić, że wie, o co chodzi. Wreszcie swat mówił językiem ezopowym, że np. przyszedł w sprawie zakupu pewnej rzeczy, która jest w tym domu, przedstawiając kawalera jako kupca i zachwalając jego zalety. Wyjmował butelkę wódki i prosił o kieliszki. Jeśli gospodarz podawał je chętnie i szybko, oznaczało to zgodę; jeżeli się ociągał lub udawał, że nie może ich znaleźć - odmawiał grzecznie, choć wyraźnie.

Panna nie brała udziału w rozmowie, musiała czekać poza izbą. Sygnałem do wejścia było podanie kieliszków. Rodzice pytali ją wtedy o zdanie. Do dobrych obyczajów należało, żeby wahała się z odpowiedzią. Gdy powiedziała Tak, rodzice i swat (bez udziału młodych) przystępowali do konkretnych ustaleń w sprawach materialnych, ciągnących się nieraz do rana, a nawet przez kilka dni. Zwyczajowo kończono je podaniem sobie rąk oraz wypiciem zdrowia przyszłych małżonków, rodziców i swata.

© 2005-2007 Katolicka Agencja Informacyjna. Wszelkie prawa zastrzeżone.