«powrót

Lublin: legenda o relikwiarzu i złodzieju

W kościele dominikanów na Starym Mieście w Lublinie znajdował się niegdyś słynący z cudów relikwiarz z cząstką Krzyża Świętego.

Stał on w kaplicy tłumnie odwiedzanej przez wiernych. Pewnego dnia wśród grupki modlących się osób pojawił się pewien kupiec o imieniu Henryk. Przyjechał on do Lublina aż z Gdańska. Wyprawił się w podróż, licząc na intratne zakupy i kontakty handlowe. Wieczorem, gdy zapytał w zajeździe, co warto w Lublinie zobaczyć, dowiedział się, że koniecznie musi odwiedzić świątynię i słynący cudami relikwiarz.

Gdy znalazł się w świątyni, nagle wpadł na pomysł, żeby wywieźć relikwie do Gdańska. Rozejrzał się więc ukradkiem, jakie zamki są w drzwiach świątyni i ile osób wieczorami tu się modli.

Wkrótce kupiec zakończył interesy w Lublinie, doczekał zmroku i jako ostatni wszedł do kościoła. Podbiegł do relikwiarza, przeżegnał się i wyniósł owinięty w sukno bezcenny przedmiot. Wskoczył na zaprzężony wcześniej wóz i ruszył do Gdańska. Uradowany brakiem pogoni zwolnił nieco, gdy Brama Krakowska zniknęła mu z oczu. Przejeżdżał właśnie koło miejskiej szubienicy, gdy nagle konie się zatrzymały. Kupiec pociągnął za lejce, ale konie ani drgnęły, a gniady nawet odwrócił łeb i popatrzył na niego. Gdańszczanin przeżegnał się i zawrócił wóz. Konie ruszyły i dowiozły złodzieja wprost pod drzwi kościoła dominikanów.

Skruszony kupiec żarliwie modlił się i jako dowód swego opamiętania ufundował drewniany kościółek. Świątynię pod wezwaniem Świętego Krzyża zbudowano w miejscu, gdzie zawrócił swój wóz. Dziś jest to murowany kościół akademicki przy Katolickim Uniwersytecie Lubelskim .

© 2005-2007 Katolicka Agencja Informacyjna. Wszelkie prawa zastrzeżone.